poniedziałek, 2 listopada 2015

MichaŚek: Wspomnienia z dzieciństwa

- Tadaaam! - papa stanął w progu kuchni wymachując wielkim tekturowym pudłem - Zobaczcie co znalazłem! - spojrzał na mamę, a potem mrugnął do mnie prawym okiem.
Akurat robiłem bitwę w zupie mlecznej, w której przyparta do lewego brzegu talerza garstka płatków kukurydzianych odpierała zmasowane ataki płatków kukurydzianych prawej części talerza, ale w obliczu tajemniczego pakunku kompletnie zapomniałem o zadaniu decydującego ciosu grupie śniadaniowych renegatów. Wstałem od stołu szturchając łyżkę tak nieszczęśliwie, że ta pomieszała szeregi napastników i obrońców.
- Wracaj do stołu! - mama siedząca obok wskazała palcem przed chwilą opuszczony stołek i zmarszczyła czoło.
- Ale... - próbowałem pertraktować.
- Nie ma żadnego ale! - próba pertraktacji skończyła się kompletnym fiaskiem.
- Tyran... - wyszeptałem pod nosem.
- Ja Ci zaraz dam tyrana młody człowieku! - mama najwidoczniej usłyszała słowa sprzeciwu. Muszę popracować nad tajemnym szeptem - zanotowałem sobie w pamięci.
Tata tymczasem nadal stał uśmiechnięty od ucha do ucha tuż za progiem kuchni i chyba lekko zmęczyło go radosne wykrzywianie się, na które nikt nie zwracał uwagi.
- Czy ja powiedziałem "tadaaam"?! No powiedziałem, czy nie? - spytał i spojrzał na mamę, na mnie i na końcu na szare pudło.
- Niech Ci będzie upierdliwcze. Ojejku, ojejku, co też znalazłeś mój Ty bohaterze epicki?!
- Miło, że pytasz! Otóż wyobraź sobie, że wyszperałem z piwnicy moją starą kolejkę!
- Hurrrra! - podskoczyłem z radości, znowu szturchając łyżkę, która tym razem zachowała się jak katapulta i wystrzeliła w kierunku mamy sporą porcję połączonych sił płatków kukurydzianych i mleka.
- Już nie żyjesz! - mama zmrużyła oczy i posłała mi jedno ze swoich firmowych morderczych spojrzeń! Gdyby wzrok mógł zabijać byłbym już zimnym trupem...

* * *

Tata pochylił się nad torami ułożonymi w idealne kółko i starannie postawił na nich kolejkę. Najpierw lokomotywę, a potem dwa wagony.
- Ile wspomnień wiąże się z tymi wagonikami... - zastygł na chwilę wpatrzony w komin malutkiego parowozu.
- Ile?
- Mnóstwo chłopie! W czasach gdy w telewizji był tylko jeden kanał, nie było komputerów i internetu, a place zabaw ograniczały się do piaskownicy i ławeczek skrojonych z nieoheblowanych desek, musiały nam starczać proste zabawki i wyobraźnia! Do tej pory pamiętam godziny spędzone z tą kolejką... Ech... Kiedyś i Ty być może usiądziesz jak ja teraz i przypomnisz sobie jakąś zabawę z czasów dzieciństwa. Każdego dnia pracujesz na swoje wspomnienia!
- To nie było Transformerów? - spytałem z niedowierzaniem.
- Była cała armia Decepticonów zza wschodniej granicy, ale o tym opowiem Ci kiedy indziej. Do pewnej wiedzy trzeba dorosnąć.
- To znaczy kiedy? Czy jutro będę wystarczająco dorosły?
- Jeszcze nie! - tata uśmiechnął się lekko i rozczochrał mi włosy - Na zrozumienie zakrętów historii naszego kraju musisz poczekać jeszcze kilka, może nawet kilkanaście lat.
- Mama miała kiedyś taki zakręt historii! - przypomniało mi się.
- Nie historii, lecz histerii. I nie powtarzaj tego głośno, bo się nam niewiasta znowu roztkliwi... - papa spojrzał w kierunku drzwi kuchennych, jakby oczekiwał, że za chwilę pojawi się w  nich znajoma sylwetka. Zastygł na kilka chwil, po czym odetchnął głęboko i powrócił do ustawiania małego składu na torach.
- Wiem, muszę popracować nad sekretnym szeptem... - wyciągnąłem rękę do gałki niewielkiego pudełka, podłączonego do torów dwoma czarnymi kabelkami - Mogę?
Tata złapał mnie za ramię i spojrzał ze strachem to na mnie, to na kolejkę.
- Najpierw muszę posprawdzać czy wszystko działa!

* * *

Po godzinie sprawdzania kolejki przez tatę postanowiłem pójść pobawić się w swoim pokoju. Po drodze wpadłem do kuchni, gdzie mama zagniatała właśnie ciasto na szarlotkę. Zapach próżących się w garnku jabłek z cynamonem przyjemnie połechtał nozdrza.
- Nie bawisz się z tatą? - spytała wyciągając białe od mąki dłonie z miski.
- Nie bardzo. On jest teraz mocno zajęty. Pracuje!
- Nad czym? - mama wytarła ręce w kremową ściereczkę i wychyliła się, by zobaczyć co porabia w dużym pokoju jej mąż. A ten siedział po turecku przy torach i kręcił zapamiętale gałką sterującą, to przyspieszając mały skład, to zatrzymując go na wyimaginowanej stacji, naśladując przy tym odgłosy wydawane przez prawdziwą lokomotywę.
- Nad moimi wspomnieniami z dzieciństwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz